Żachwa mogłaby nam sporo powiedzieć na temat konieczności posiadania mózgu. Podobnie jak my, żachwy zaliczają się do strunowców. Mają maleńki mózg i coś w rodzaju rdzenia kręgowego. Poprzez rdzeń mózg wysyła swoje polecenia na dół, dostarczając w ten sposób ciału informacji o tym, co dzieje się dookoła. I tak młoda żachwa śmiało żegluje przez wielki ocean w poszukiwaniu swojego idealnego miejsca. Gdy znajdzie skałę, która wydaje jej się bezpieczna, dogodnie ukształtowana, a na dodatek umiejscowiona w okolicy bogatej w pożywienie, przechodzi na osiadły tryb życia. Żachwa jest bowiem organizmem osiadłym, co oznacza, że gdy raz się gdzieś zadomowi, pozostaje tam na resztę życia, nieważne, co przyniesie przyszłość. A co robi żachwa tuż po tym, jak osiądzie w swej nowej ojczyźnie? Otóż – pożera własny mózg. W sumie dlaczego nie? Bez mózgu też można żyć i pozostać żachwą.

Pisząc powyższy akapit, nagle nasunęła mi się analogia… do ludzi zakochanych 🙂 Jednakże wracając do meritum:
Dr Daniel Wolpert postawę żachwy uznał za modelową i w rezultacie sformował teorię mówiącą o tym, że jedynym uzasadnieniem posiadania mózgu jest ruch.

I tak doszliśmy do sedna sprawy, aby nie zgłupieć należy zastosować odpowiednie paliwo i wprowadzić machinę w ruch 🙂

Dlatego dziś serwuję „Żachwycające śniadanko”
-smoothie: mleko roślinne, maliny, borówki amerykańskie
– banan, pestki słonecznika, borówki, otręby gryczane, pestki dyni, figa

na podstawie fragm. książki “Historia Wewnętrzna”G.Enders

Udostępnij: